WPROWADZENIE – SYSTEM WARTO 250 MLD ZŁ, KTÓRY ZABIJA
Polska służba zdrowia znajduje się w stanie krytycznym, który w medycznej terminologii określilibyśmy jako sepsę systemową. Organizm jeszcze funkcjonuje, ale wszystkie jego narządy zaczynają równocześnie zawodzić, a toksyny niewydolności zatruwają cały system.
Rocznie na ochronę zdrowia w Polsce wydajemy około 250 miliardów złotych – kwotę stanowiącą niemal 25% całego budżetu państwa.To równowartość budżetów kilku mniejszych ministerstw łącznie, suma zdolna zrewolucjonizować każdą dziedzinę życia publicznego. A jednak w zamian otrzymujemy jeden z najgorzej funkcjonujących systemów zdrowotnych w Unii Europejskiej.
Mamy najdłuższe kolejki do specjalistów w UE – średni czas oczekiwania na konsultację kardiologiczną przekracza 16 tygodni, na ortopedyczną – 40 tygodni. Mamy najmniej lekarzy i pielęgniarek na 1000 mieszkańców – odpowiednio 2,4 lekarza (średnia UE: 3,7) i 5 pielęgniarek (średnia UE: 8,5). Mamy największą liczbę zgonów możliwych do uniknięcia (tzw. amenable mortality) – według OECD Polska ma jeden z najwyższych wskaźników w Europie. A rekordowe odejścia kadry medycznej – tylko w 2023 roku z systemu publicznego uciekło ponad 4 tysiące lekarzy – pokazują, że system jest w stanie rozpadu.
Jak to możliwe, że system za ćwierć biliona złotych rocznie nie działa? Bo został zbudowany w sposób sprzeczny z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej i efektywności działania administracji publicznej. Bo od trzydziestu lat toleruje się patologiczne połączenie pracy w publicznej służbie zdrowia z prywatnymi biznesami medycznymi, które systematycznie drenowały zasoby jak pasożyty. Bo alokacja środków jest irracjonalna, premiuje nieefektywność i tworzy perwersyjne zachęty do generowania kosztów zamiast wartości.
Afera w Szpitalu Południowym – w której 28-letni lekarz Dawid K. zarobił 1,6 miliona złotych w ciągu roku na fikcyjnie rozpisanych dyżurach – to nie jest historia o jednym skorumpowanym lekarzu. To jest okno na system, które odsłania mechanizmy, jakie od lat drążą polską służbę zdrowia od środka.
ROZDZIAŁ 1: ANATOMIA NIEWYDOLNOŚCI – GDZIE ZNIKA 250 MILIARDÓW ZŁOTYCH ROCZNIE?
1.1. Deficyt NFZ – 14 miliardów złotych dziury i plan cięć
Po trzech kwartałach 2025 roku wpływy ze składki zdrowotnej były o około 3,5 miliarda złotych niższe od planu. Ministerstwo Zdrowia przyznało wówczas – nieoficjalnie – że w całym roku Funduszowi może zabraknąć nawet 14 miliardów złotych na pokrycie zakontraktowanych świadczeń.
Oficjalnie rząd wolał mówić o „przejściowych napięciach płynnościowych”. To język księgowych, a nie ludzi odpowiedzialnych za życie pacjentów.
Eksperci, tacy jak dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego, już dawno przestali wierzyć w zaklęcia o „większych nakładach”. Owszem, nominalne wpływy do NFZ rosną – w 2026 roku plan wydatków przekroczy 201 miliardów złotych, z czego połowę pożera lecznictwo szpitalne. Rzecz w tym, że struktura wydatków przypomina lejek bez dna: im więcej pieniędzy wrzucamy do szpitali, tym szybciej znikają, podczas gdy podstawowa opieka zdrowotna (POZ), która w każdym sprawnym systemie odciąża kosztowną hospitalizację, dostaje ochłapy. Udział POZ w budżecie NFZ od lat oscyluje wokół 14–15%, podczas gdy w Danii czy Holandii przekracza 25%. Polska uprawia medycynę naprawczą, zamiast profilaktycznej – za cenę 14-miliardowej dziury.
1.2. Konflikt interesów – wielka, legalna patologia III RP
To temat tabu polskiej debaty publicznej, choć stanowi klucz do zrozumienia niewydolności systemu. W żadnym rozwiniętym kraju świata nie toleruje się sytuacji, w której lekarz jednocześnie pracuje w szpitalu publicznym, opłacanym z budżetu NFZ, i prowadzi prywatną praktykę, która bezpośrednio korzysta z kolejek generowanych w systemie publicznym.
Schemat jest powtarzalny i dobrze znany pacjentom:
- Lekarz w szpitalu publicznym informuje: „Termin na tomografię za 8 miesięcy, na konsultację za pół roku”.
- W następnym zdaniu sugeruje: „Ale w moim prywatnym gabinecie mogę to zrobić za tydzień”.
- Pacjent, często przestraszony, płaci z własnej kieszeni.
- Część diagnostyki wykonuje prywatnie, a kiedy choroba wymaga kosztownego leczenia szpitalnego – wraca „na NFZ”.
Skala zjawiska jest porażająca:
- 60-70% lekarzy specjalistów łączy pracę w systemie publicznym z prywatną praktyką.
- Średnio lekarz w szpitalu publicznym przepracowuje tam 1,5-2 dni w tygodniu, resztę czasu poświęcając na prywatną działalność.
- 30% pacjentów kierowanych z publicznego systemu do prywatnych gabinetów trafia do tego samego lekarza, który je wcześniej przyjmował „na NFZ”.
Ekonomiczne konsekwencje są katastrofalne: publiczny system płaci za utrzymanie pozycji lekarza (dyżury, dostęp do sprzętu, pacjentów), lekarz wykorzystuje tę pozycję do budowania prywatnej klienteli, kolejki w systemie publicznym rosną, co zwiększa popyt na usługi prywatne, a system publiczny traci najlepszych specjalistów. Ekonomiści szacują, że ten mechanizm kosztuje NFZ 15-25 miliardów złotych rocznie.
1.3. Perwersyjny system wycen – premia za generowanie kosztów
System wyceny procedur medycznych w Polsce jest perwersyjny. Premiuje ilość, nie jakość. Zachęca do generowania kosztów, a nie do oszczędzania. Tworzy zachęty do tego, by lekarze „kręcili” system.
Od 1 stycznia 2026 roku Narodowy Fundusz Zdrowia obniżył wyceny wielu procedur. Ablacja – zabieg stosowany w leczeniu zaburzeń rytmu serca – potaniała o 15,5% , chirurgia kręgosłupa o 13,5% , a tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny o 5,6% .Z jednej strony to próba oszczędności, z drugiej – pokazuje, że system wycen jest uznaniowy i podlega politycznym decyzjom, a nie obiektywnym kryteriom medycznym.
Skutki są tragiczne: szpitale, które chcą przetrwać, muszą zwiększać liczbę procedur – często niepotrzebnych – by uzyskać odpowiedni poziom finansowania. Jakość schodzi na drugi plan. Pacjent staje się „jednostką rozliczeniową”, a nie człowiekiem wymagającym opieki.
ROZDZIAŁ 2: AFERA W SZPITALU POŁUDNIOWYM – SYSTEMOWA PATOLOGIA W PRAKTYCE
2.1. Kim jest Dawid K. ?
Dawid K. ma 28 lat, prawo do wykonywania zawodu uzyskał półtora roku temu i nie ma jeszcze specjalizacji. Mimo to został koordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Warszawskim Szpitalu Południowym – placówce należącej do miasta. W 2025 roku wypracował według dokumentacji 3976 godzin, co daje średnio 331 godzin miesięcznie. To oznacza 11 godzin dziennie, dzień w dzień, 365 dni w roku.
A to nie wszystko. K. pracuje jednocześnie w trzech innych placówkach medycznych, jest radnym warszawskiej dzielnicy Ursus, do niedawna był szefem młodzieżówki wspierającej Koalicję Obywatelską, a od marca 2026 roku zasiada w Okręgowej Radzie Lekarskiej w Warszawie. Jak ujawniło Zero.pl, w dniach, w których według szpitalnych grafików miał dyżurować, bywał w telewizji, urzędach i na spotkaniach politycznych.
Wychodzi na to, że ten lekarz właściwie w ogóle nie śpi – albo – co bardziej prawdopodobne – dyżury były fikcyjnie rozpisane, a dokumentacja poświadczała nieprawdę.
2.2. Fikcyjne dyżury – mechanizm patologii
Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła czynności sprawdzające w sprawie „podejrzenia stworzenia systemu przyjmowania pacjentów w SOR Szpitala Południowego w Warszawie opartego na przesłankach pozamedycznych, sprzecznych z zasadami triażu, co mogło narazić innych pacjentów SOR na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” . Dodatkowo prokuratura bada „poświadczanie nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na dokumentacji poświadczającej czas wykonywanej pracy” .
Innymi słowy: K. mógł fikcyjnie rozpisywać dyżury – być może w czasie, gdy zajmował się polityką, mediami lub własnymi sprawami – a pacjenci na SOR-ze byli narażeni na niebezpieczeństwo. Senator PiS i praktykujący lekarz Stanisław Karczewski stwierdził wprost: „Albo zagrożenie życia, albo fikcyjnie rozpisane godziny” .
Wobec Szpitala Południowego wszczęto dwa niezależne śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na ponad 500 tysięcy złotych (kwota, którą K. po wybuchu afery próbował zwrócić), a drugie – możliwych nadużyć ze strony osób odpowiedzialnych za nadzór nad placówką.
2.3. Kuriozalny zwrot pieniędzy – jak system chroni swoich
Kiedy afera wybuchła, K. skorygował 33 faktury i przelał na konto Szpitala Południowego pół miliona złotych.Problem w tym, że szpital… zwrócił mu te pieniądze „z uwagi na fakt, że nie można było prawidłowo dokonać zaliczenia tych środków na rachunku szpitala”.
Mecenas Bartosz Lewandowski ocenia sytuację jako kuriozalną. Jego zdaniem pieniądze powinny teraz trafić do depozytu sądowego. – Warszawski Szpital Południowy zwrócił Dawidowi K. pół mln zł, bo nie miał podstawy prawnej do zatrzymania środków – mówi.– Zakładam, że prawnicy doradzą mu złożenie tych pieniędzy do depozytu sądowego – po to, żeby nie pojawiło się przeświadczenie o przywłaszczeniu środków, które do niego trafiły. To dość kuriozalna sytuacja – dodaje.
To jest właśnie model działania systemu. Nawet gdy zostaje ujawniona patologia, system znajduje sposób, by chronić swoich – zwracając pieniądze, zacierając ślady, utrudniając śledztwo.
2.4. Lekarze bali się mówić – kultura strachu
Jednym z najbardziej niepokojących aspektów afery jest to, że inni pracownicy Szpitala Południowego wiedzieli o nieprawidłowościach, ale nie zgłaszali ich. Medycy nie zgłaszali tego typu nieprawidłowości do Naczelnej Izby Lekarskiej, jako że bali się o swoją pracę.
To jest systemowy problem. W polskiej służbie zdrowia panuje kultura strachu. Lekarze, pielęgniarki i pozostali pracownicy medyczni boją się zgłaszać nieprawidłowości, ponieważ grozi im utrata pracy, mobbing lub ostracyzm zawodowy. System nie chroni sygnalistów – a pacjenci płacą za to najwyższą cenę.
ROZDZIAŁ 3: SYSTEMOWE PRZYCZYNY – DLACZEGO TO SIĘ DZIEJE?
3.1. Polityczne nominacje – legitymacja partyjna ważniejsza niż kompetencje
W polskich szpitalach kluczowe stanowiska – dyrektorów, ordynatorów, koordynatorów – są obsadzane na podstawie kryteriów politycznych, nie merytorycznych.
Jak wynika z analizy Business Insidera, wśród kierownictwa mazowieckich szpitali i placówek medycznych dominują osoby związane z PSL lub KO. W 12 przypadkach szefami placówek są osoby związane wcześniej z PSL, a w trzech – kandydaci popierani przez Koalicję Obywatelską.
K. był radnym Ursusa, byłym działaczem KO. Czy jego awans na koordynatora SOR-u był zasłużony, czy wynikał z politycznych koneksji? To pytanie, które powinno nurtować każdego pacjenta. Jeśli o tym, kto kieruje oddziałem ratunkowym, decyduje legitymacja partyjna, a nie kompetencje, to pacjenci są narażeni na niebezpieczeństwo.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił, że w radach nadzorczych miejskich spółek medycznych w Warszawie nie zasiadają już politycy. Decyzja ta ma być odpowiedzią na narastające emocje wokół miejskich szpitali i partyjnych nominacji w publicznych instytucjach.Jednak to działanie – choć słuszne – nie rozwiązuje problemu systemowego. Patologie nie dotyczą tylko Warszawy.
3.2. Brak kontroli i odpowiedzialności
System opiera się na zaufaniu – a jak pokazuje przypadek K. , zaufanie bywa nadużywane. Nikt nie sprawdza, czy lekarze faktycznie pracują tyle godzin, ile wynika z grafików. Nikt nie weryfikuje, czy w czasie dyżurów nie zajmują się inną działalnością. Nikt nie kontroluje, czy awanse na kluczowe stanowiska są merytoryczne.
Najwyższa Izba Kontroli w lipcu 2026 roku zaprezentuje wyniki kontroli funkcjonowania warszawskiego Szpitala Południowego. Sygnały dotyczące możliwych nieprawidłowości wpływały do kontrolerów już w ubiegłym roku. Kontrola trwała około czterech miesięcy – od września 2025 do stycznia 2026.
Cztery miesiące kontroli, by ujawnić patologię, która trwała latami. To pokazuje, jak nieskuteczny jest system nadzoru.
3.3. Brak mechanizmów ochrony sygnalistów
Lekarze bali się zgłaszać nieprawidłowości, bo groziła im utrata pracy. System nie chroni tych, którzy chcą mówić prawdę. A pacjenci – ci, którzy trafiają na SOR-y obsadzone przez przemęczonych lub nieobecnych lekarzy – płacą za to najwyższą cenę.
ROZDZIAŁ 4: KONSEKWENCJE – KTO PŁACI ZA SYSTEMOWĄ PATOLOGIĘ?
4.1. Pacjenci – ofiary systemu
Pacjenci płacą za systemową patologię na trzy sposoby:
Po pierwsze – życiem i zdrowiem. Gdy lekarz jest zmęczony (bo pracuje 331 godzin miesięcznie) lub nieobecny (bo zajmuje się polityką), pacjenci na SOR-ze są narażeni na niebezpieczeństwo. Badania cytowane przez „The Lancet” wskazują, że lekarz pracujący na 36-godzinnej zmianie popełnia 36 proc. więcej poważnych błędów medycznych w porównaniu z lekarzem pracującym krócej niż 16 godzin.
Po drugie – portfelem. Pacjenci płacą składkę zdrowotną (obowiązkową), a potem dopłacają z własnej kieszeni w prywatnych gabinetach – bo w publicznym systemie czeka się miesiącami. To podwójne opłacanie – raz jako obywatel, drugi raz jako konsument.
Po trzecie – czasem. Długie kolejki do specjalistów oznaczają, że choroba postępuje, zanim pacjent doczeka się leczenia. Rak, który mógłby być wyleczony we wczesnym stadium, staje się nieuleczalny.
4.2. Uczciwi lekarze – stygmatyzowani przez system
Uczciwi lekarze, którzy pracują ciężko, nie zarabiają milionów, a mimo to są obciążani reputacją całego środowiska. Patologie systemu uderzają w ich wizerunek i zaufanie, jakim obdarzają ich pacjenci.
Młodzi lekarze, którzy widząc systemowe patologie, tracą wiarę w sens uczciwej pracy. Widzą, że system nagradza nie kompetencje, ale polityczne koneksje i umiejętność „wykręcania” systemu.
4.3. Podatnicy – płacący za korupcję
Podatnicy płacą 250 miliardów złotych rocznie na system, który nie działa. Płacą za fikcyjne dyżury, za polityczne nominacje, za nieefektywność. A w zamian otrzymują najdłuższe kolejki w UE i najwięcej zgonów możliwych do uniknięcia.
ROZDZIAŁ 5: CO NALEŻY ZMIENIĆ? – 10 KROKÓW DO NAPRAWY SYSTEMU
Autorzy raportu WawelDom proponują konkretne rozwiązania, które mogłyby odwrócić katastrofalny trend.
5.1. Utworzenie Służby Medycznej RP
Lekarz jako funkcjonariusz publiczny. Model analogiczny do Policji, Straży Pożarnej: stabilne zatrudnienie z pełnymi świadczeniami socjalnymi, ścieżka kariery z awansami i specjalizacjami, zakaz prowadzenia prywatnej praktyki w tej samej dziedzinie.
5.2. Czyste rozdzielenie sektorów: publiczny vs prywatny
Bezwzględny zakaz łączenia – wybór: albo Służba Medyczna, albo praktyka prywatna. Kary: utrata prawa wykonywania zawodu za naruszenie.
5.3. Racjonalizacja sieci szpitali
Likwidacja 50% szpitali powiatowych (pozostawienie ambulatoriów), utworzenie 10 centrów wysokospecjalistycznych na poziomie wojewódzkim.
5.4. Rewolucja w POZ
Podwojenie finansowania POZ (z 5% do 10% budżetu), płatność kapitacyjna z bonusami za wyniki.
5.5. Cyfryzacja
Centralna platforma EZU, karta e-pacjenta, system e-skierowań i e-recept.
5.6. Refundacja tylko dla tego, co działa
Agencja Oceny Technologii Medycznych z prawem veta, wymóg dowodów skuteczności przed refundacją.
5.7. Rozliczalność i transparentność
Każda placówka publiczna ma obowiązek publikowania wskaźników śmiertelności, liczby powikłań i błędów medycznych, zadowolenia pacjentów.
5.8. Profilaktyka jako inwestycja
Potrojenie wydatków na profilaktykę (do 10% budżetu), programy przesiewowe bez skierowania.
5.9. Nowy model finansowania
Płatność za wyniki, nie za procedury. Budżety powierzone lekarzom rodzinnym na opiekę nad pacjentami, premie za dobre wyniki, kary za powikłania i błędy medyczne.
5.10. Edukacja i rozwój kadr
Zwiększenie limitu miejsc na studiach medycznych o 50%, reforma specjalizacji, program przyciągania polskich lekarzy z zagranicy.
KOSZTY REFORMY I ŹRÓDŁA FINANSOWANIA
Koszty inwestycyjne (jednorazowe) to 47 mld zł, a koszty bieżące (roczne) to 38 mld zł. Źródła finansowania obejmują:
- Oszczędności z likwidacji drenażu do sektora prywatnego: 15-25 mld zł rocznie
- Oszczędności z racjonalizacji sieci szpitali: 5-8 mld zł rocznie
- Redukcja kosztów leczenia dzięki profilaktyce: 3-5 mld zł rocznie
- Efekty wzrostowe: 10-15 mld zł rocznie
Bilans: reforma zacznie się zwracać po 3-4 latach, a po 10 latach da oszczędności netto 20-30 mld zł rocznie.
FREQUENTLY ASKED QUESTIONS
Q1: Kim jest Dawid K. i dlaczego jego przypadek wstrząsnął Polską?
28-letni lekarz bez specjalizacji, koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym w Warszawie, w 2025 roku zarobił 1,6 mln zł, pracując średnio 331 godzin miesięcznie. Jest radnym, byłym działaczem KO i członkiem ORL. Prokuratura bada, czy fikcyjnie rozpisywał dyżury, narażając pacjentów na niebezpieczeństwo.
Q2: Jakie są główne systemowe patologie w polskiej służbie zdrowia?
Konflikt interesów (60-70% lekarzy łączy publiczną pracę z prywatną praktyką), perwersyjny system wycen procedur (premiuje ilość, nie jakość), polityczne nominacje na kluczowe stanowiska, brak kontroli i odpowiedzialności, kultura strachu (lekarze boją się zgłaszać nieprawidłowości).
Q3: Ile kosztuje polska służba zdrowia i co w zamian otrzymujemy?
250 mld zł rocznie (25% budżetu państwa). W zamian: najdłuższe kolejki w UE, najmniej personelu na 1000 mieszkańców, największa liczba zgonów możliwych do uniknięcia, rekordowe odejścia kadry medycznej.
PODSUMOWANIE – SYSTEM, KTÓRY ZABIJA
Afera w Szpitalu Południowym to nie jest historia o jednym skorumpowanym lekarzu. To jest diagnoza systemu, który od trzydziestu lat toleruje patologie, nagradza nieefektywność i karze tych, którzy chcą działać uczciwie.
K. to produkt systemu – systemu, w którym można zarobić 1,6 mln zł na fikcyjnie rozpisanych dyżurach, będąc jednocześnie radnym i działaczem partyjnym. Systemu, w którym lekarze boją się zgłaszać nieprawidłowości, bo grozi im utrata pracy. Systemu, w którym o kluczowych stanowiskach decyduje legitymacja partyjna, a nie kompetencje. Systemu, w którym wycena procedur premiuje ilość, nie jakość.
Polska służba zdrowia kosztuje 250 miliardów złotych rocznie – kwotę, która mogłaby stworzyć jeden z najlepszych systemów ochrony zdrowia w Europie. Zamiast tego mamy systemowy konflikt interesów, który legalizuje drenaż publicznych środków do prywatnych kieszeni, kolejki zabijające tysiące Polaków rocznie i emigrację kadr na skalę niespotykaną w innych zawodach.
Czas na prawdę. Czas na reformę. Nie na kosmetyczne poprawki, ale na głębokie zmiany w zasadach funkcjonowania systemu. Bo każdy dzień zwłoki to kolejne tysiące zgonów, których można było uniknąć, i kolejne miliardy złotych zmarnowane w patologicznym systemie.
Key Takeaways
- 250 mld zł rocznie wydajemy na służbę zdrowia, a w zamian mamy najdłuższe kolejki w UE i najwięcej zgonów możliwych do uniknięcia.
- Dawid K. – 28-letni lekarz bez specjalizacji – zarobił 1,6 mln zł na fikcyjnie rozpisanych dyżurach, będąc jednocześnie radnym i działaczem partyjnym.
- 60-70% lekarzy łączy publiczną pracę z prywatną praktyką, co kosztuje NFZ 15-25 mld zł rocznie.
- System wycen premiuje ilość, nie jakość – tworzy perwersyjne zachęty do generowania kosztów.
- Polityczne nominacje na kluczowe stanowiska w szpitalach to standard – legitymacja partyjna ważniejsza niż kompetencje.
- Kultura strachu – lekarze boją się zgłaszać nieprawidłowości, bo grozi im utrata pracy.
- Potrzebna jest systemowa reforma – nie kosmetyczne poprawki, ale głębokie zmiany, które przywrócą pacjentom godność i bezpieczeństwo.
Internal Links Used
- Reforma służby zdrowia w Polsce — NFZ traci 250 mld rocznie – cały artykuł – relevance: pełna diagnoza systemowych patologii.
- Reforma NFZ i Służba Zdrowia w Polsce 2026 – sekcja „Kryzys Finansowy NFZ” – relevance: dane o deficycie i strukturze wydatków.
Sources
- Reforma służby zdrowia w Polsce — NFZ traci 250 mld rocznie – WawelDom, 9 grudnia 2025 – kompleksowa diagnoza systemu.
- Reforma NFZ i Służba Zdrowia w Polsce 2026 – WawelDom, 29 kwietnia 2026 – dane o deficycie i strukturze wydatków.
- „Mina wybuchła nam w rękach”. Nowe informacje o aferze w Szpitalu Południowym – TVN24, 25 czerwca 2026 – wyniki kontroli NIK.
- Szpital Południowy odesłał Kacprzykowi pół miliona – Zero.pl, 25 czerwca 2026 – kuriozalny zwrot pieniędzy.
- Dwa śledztwa wokół rekordowych zarobków Dawida Kacprzyka – Business Insider, 25 czerwca 2026 – informacje o śledztwach prokuratury.
- PSL i KO obsadziły mazowieckie szpitale. Ujawniono sieć powiązań – Dorzeczy, 23 czerwca 2026 – polityczne nominacje w szpitalach.
- Trzaskowski usuwa polityków ze spółek – Polityka.se, 23 czerwca 2026 – reakcja na polityczne nominacje.
- NFZ obniża wyceny świadczeń – Money.pl – Money.pl, 29 grudnia 2025 – dane o obniżkach wycen.






Zostaw odpowiedź